Odwiedził mnie dzisiaj przyjaciel, Tomek - rehabilitant ze swoim synem. Tomek to mój najmłodszy przyjaciel. Poznałem go około 4 lata temu. Już byłem chory na stwardnienie rozsiane. Dostałem skierowanie na komorę kriogeniczną w Krakowie w celu podjęcia rehabilitacji.
Tomek był jedyną osobą która się mną zainteresowała. Wszyscy których wówczas spotykałem, a wiec lekarze czy rehabilitanci wykazywali się totalną obojętnością. Nie oczekiwałem specjalnego traktowania, wystarczyło by mi odrobinę chęci z ich strony tak by było mi łatwiej zacząć. Tylko Tomek zainteresował się moją chorobą. To on mi zaproponował przyjęcie do szpitala Wojskowego w Krakowie na oddział rehabilitacyjny w którym również pracował. To on mi cały czas mówił, bym się rehabilitował, bym do niego przyszedł na zajęcia. Można mieć wrażenie, że to jemu bardziej zależało niż mnie. Może i tak było ale czy to ważne? Zostałem przyjęty do szpitala na 3 tygodnie i ciężko ćwiczyłem. Wówczas się zaprzyjaźniliśmy i tak jest do tej pory. Teraz planujemy chodzić regularnie na basen. Czasami wyrwiemy się do kina, na rynek główny na piwko, a w niedługiej przyszłości jak Wisła Kraków wybuduje stadion to i na mecze.
Czasami tak niewiele trzeba by pomóc człowiekowi. Tomek pomógł mi się podnieść.
Tak mi się poukładało życie, że zdrowia to trochę brakuje ale przyjaciół i znajomych mam super. Dzięki nim mogę czasami zapomnieć o swoich słabościach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Będzie miło gdy się przedstawisz:-)