czwartek, 15 lipca 2010

Upał, upał, upał...

Co za upał. Żar leje się z nieba. Na dworze temperatura dochodzi do 32 st. C. Próbowałem się dzisiaj rano rehabilitować. Udało mi się poćwiczyć 30 min. ale się poddałem. Upały wykańczają zdrowych ludzi a co dopiero takich kulawych, chorych na stwardnienie rozsiane. Teraz jest już wieczór i zrobiło się trochę chłodniej ale nie mam już siły na ćwiczenia. Jestem zmęczony tym gorącem a jutro ma być jeszcze większy upał:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)