poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Działeczka.

W niedziele był mały wypadzik na działkę z przyjaciółmi i rodziną.
Fajnie spędziłem ten czas. W tym wypadzie najbardziej męczące jest... chodzenie po trawie. Przekładanie i podnoszenie nóg nad kępami trawy to już nie lada wysiłek dla mnie.
Zesraj się ale nie daj.
Udało mi się dojść na miejsce a potem już tylko siedziałem. Przyszedł czas konsumpcji, kawa, piwko, grill.
Na deser po powrocie z działki została mi do pokonania jeszcze jedna przeszkoda - schody do windy:(
Musiałem się niestety poddać. Poprosiłem przyjaciela o pomoc. Kulasy są już coraz mnie ruchliwe. Ech, szkoda gadac.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)