Ten weekend miałem nieźle zorganizowany.
Piątek - wypad do knajpy na krakowski Kazimierz. Te wszystkie uliczki na Kazimierzu są magiczne. Każda knajpka ma swój klimat. Pojechałem taksówką razem ze swoim wózkiem i z rehabilitantami. Co mam powiedzieć, było super. Dawniej człowiek nie musiał się niczym przejmować jak robił wypad. Największym problemem były pieniądze. Dzisiaj kasa nie jest problemem, a problemem jest cała logistyka. Jak dojechać, jak wrócić, czy ubikacja będzie w miarę dostępna? Kto by się takimi drobiazgami przejmował dawniej? Życie było takie proste. Wróciły wspomnienia, z jednej strony, że było kiedyś tak miło, a z drugiej teraźniejszość, że już nigdy tak nie będzie. W życiu bym nie pomyślał, że mogę kiedyś znaleźć się na wózku.
W sobotę wieczorem umówiliśmy się z przyjaciółmi na spotkanie i przy okazja na wspólne granie w Unreal Tournamenta. Nie wtajemniczonym wyjaśniam, że jest to gra komputerowa, każdy siedzi przed własnym komputerem, steruje własna postacią i strzela do pozostałych. Jazda jest na maxa, jak pierwszy celuje w drugiego, a trzeci wypłaci im obu z granatnika! W przerwach jest czas na drinka i na pizze. Trochę graliśmy w ograniczonym składzie bo nie udało się zebrać kompletu. Kamil, mój bratanek ciągle wygrywał. Musimy się poważnie zastanowić czy go następnym razem zaprosić, bo jak nam będzie ciągle dawał w tyłek to się obrazimy:)
Za to dzisiaj w niedziele nie mam sił na nic. Nic mi się nie chcę. Jestem zmęczony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Będzie miło gdy się przedstawisz:-)