środa, 13 lipca 2011

Było bosko i błogo:)

W niedzielę wybrałem się ogólnie na „spacer” i na basen. Wcześniej przetestowałem w wannie przydatność i zdolność mojej poranionej nogi do „basenowania”. Nogę wymoczyłem w wannie przez prawie 2 godziny. Test wyszedł pozytywnie. Można powiedzieć, że dosłownie krew mnie nie zalała.

Tak przetestowany i szczęśliwy wybrałem się na basen. Miałem dużo czasu w związku z tym zdecydowałem się na spożycie napoju chmielowego:) pod parasolkami na Rynku Głównym. Ponieważ było bardzo gorąco, a ja byłem bardzo spragniony więc pierwszy kufelek wchłonąłem dosyć szybko by nie powiedzieć, że zachłannie. W związku z tym zamówiłem drugie piwko
i teraz miałem zamiar delektować się otoczeniem i chwilą.
W połowie drugiego piwka poczułem działanie albo upału albo alkoholu
w głowie. Zrobiło się tak… błogo:). Absolutnie się tym nie przejmowałem. Przecież na trzeźwo chodzę jak pijany, a byłem na swoim wózku elektrycznym więc chodzenie mi raczej nie groziło. Od tej błogości zachciało mi się siusiu:) Trzeba było się zwijać i szukać odpowiedniej toalety. Na rynku jest z tym krucho ale wpadłem na pomysł. Przecież od niedawna otwarte jest nowe muzeum w podziemiach Rynku Głównego i Sukiennic. Musi być tam toaleta. No to jadę!

Podjeżdżam przed wejście, widzę niewielką kolejkę i czytam że bilety do muzeum można kupić z drugiej strony Sukiennic. No to jadę dalej. Patrzę na wejście do informacji i widzę… wielki stopień.



Raczej nie wjadę wózkiem elektrycznym, a nie wiadomo co mnie jeszcze czeka wewnątrz pomieszczenia. Zawracam i jadę z powrotem przed wejście do muzeum. Pytam się pracownika muzeum, jak mogę kupić bilet skoro nie mogę wjechać do kasy. Uprzejma miła pani poinformowała mnie, że w tym przypadku mogę kupić bilet bezpośrednio u nich w muzeum i zaprasza mnie do środka. Zakupiłem bilet – co mi tam. 11 zł to nie majątek. Mimo to najpierw musiałem skorzystać z toalety. Ufff co za ugla. Wszystko dostosowane do potrzeb i wymagań niepełnosprawnych, a potem jadę oglądać wystawę.
Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Muzeum robi niesamowite wrażenie. Wszystko ładnie przygotowane i eksponowane. Praktycznie przy każdym eksponacie dostępne są dotykowe ekrany multimedialne na których można dokładnie poczytać o prezentowanym eksponacie. W muzeum byłem prawie 2 godziny ale kompletnie nie czułem upływu czasu. Nie przypuszczałem, że minęło już tyle czasu.

Po wyjściu trzeba było szybko zbierać się na basen. Na basenie dobrze mi się pływało, a skutków działania alkoholu nie odczuwałem.

Do domu wróciłem o zmroku. Byłem zmęczony ale zadowolony z tego dnia tym bardziej, że nic nie wskazywało, że to będzie tak pozytywny dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)