środa, 27 lipca 2011

A jednak wtorek

Jednak we wtorek była u mnie Ola. Tak się dogadaliśmy bo obu nam środa nie pasowała.
Zawsze lubiłem ćwiczenia dynamiczne w których coś się działo. Takie były te wczorajsze. Przy okazji wyszło jaki jestem słaby w mięśniach posturalnych. A w jakich jestem silny? Pozostawię to bez komentarza. Niby to wiedziałem ale wczoraj wyszło szydło z worka. To przykre:(
Wiele ćwiczeń mi nie wychodziło. Nie chcę wnikać w szczegóły bo to nie ma sensu ale to nie nastraja pozytywnie. Wiadomo, że nie będą dla mnie dobierać ćwiczeń pod kątem mojego dobrego samopoczucia, a raczej moich deficytów. Suma sumarum, ćwiczeń było dużo i dobre ale moja sprawność w tych ćwiczeniach beznadziejna.

Ola wyszła, ja chwilę odpocząłem i przyszedł mój brat. Oglądaliśmy mecz Wisły Kraków z Litexem Łowecz przy piwku:). Wygraliśmy na wyjeździe 2:1. Bramki dla Wisły strzelali Michael Lamey i Maor Melikson. To bardzo dobry prognostyk przed rewanżem w Krakowie. Mój brat strasznie się denerwuje podczas meczu. Kto by pomyślał, że jest taki nerwowy:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)