poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Samoobsługa:)

Chyba mój wózek inwalidzki się podoba bo dzisiaj słyszałem jak ludzie go podziwiali. Nawet piękne dziewczyny w galerii zwróciły mi na niego uwagę. Woooooow. Może powinienem to zacząć jakoś wykorzystywać? Czekam na propozycję:)

Dzisiejsza wyprawa to prawie sukces ale po kolei.
Lekarka podpisała i podbiła mi wszystkie skierowania na rehabilitacje więc w niedługim czasie… za jakieś 2 lata będę biegał. Mimo to mam nadzieję, a wręcz jestem pewien, że nie zejdą mi się te wszystkie pobyty w jednym czasie, a nawet gdyby to coś będę kombinował.
Do lekarki dojechałem na wózku, a że była ładna pogoda to zrezygnowałem z ładowania się wózkiem do autobusu i pojechałem przez całe miasto. To było naprawdę przyjemne doznanie móc sobie coś samemu załatwić. Nawet lekarka powiedziała, że bardzo podoba jej się pojazd.

W drodze powrotnej wybrałem się na spotkanie z moim przyjacielem. Pisałem już o tym wcześniej ale dla przypomnienia, chodzi mi o księdza Bolesława Rozmusa który zginął w wypadku w górach jakieś 10 lat temu. Pojechałem odwiedzić jego grób na Cmentarz Rakowicki. Nie wtajemniczonym powiem, ze to największy i najstarszy cmentarz w Krakowie. Tyle lat nie chciałem tego zrobić bo miałem do Boga żal o to że mi go odebrał. Wciąż mi Bolka brakuje i wciąż mam żal ale nie do Boga. Po prostu mi go brakuje. Serce mi strasznie mocno biło jak zbliżałem się do rejonu cmentarza w którym jest mogiła zbiorowa zakonu Salezjanów. Niestety nie udało mi się tej mogiły znaleźć. Niby wiem gdzie to jest, a jednak nie udało się. Może dlatego, że to duży cmentarza, a i pogoda się popsuła, więc zrobiło się mrocznie i ciemno. Przy najbliższej okazji ponowię próbę.

Potrzebowałem wielu lat by znaleźć natchnienia do tej decyzji i je znalazłem. A może było na odwrót?

Czy to ważne?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)