Najpierw zaległa relacja z dnia wczorajszego.
Oczywiście jego częścią będzie moja rehabilitacja. Wczoraj miałem gorszy dzień i dzięki bogu Ola miała nade mną litość.
Nie było źle ale nie byłem zadowolony z siebie. Już się przyzwyczaiłem do tego mojego SM, że raz są gorsze dni, a raz lepsze i ze świeczką należy szukać kogoś kto potrafi to ogarnąć rozumem.
Albo mój Sado-Maso jest tak wielkie czyt. wspaniały, albo mój rozum zbyt mały. Shit, jedno i drugie nie jest powodem do dumy:)
Tych którzy oczekiwali na kolejne wpisy dotyczące mojej rehabilitacji muszę rozczarować. W tym tygodniu jest już przerwa. Ola ma własne obowiązki, które jej uniemożliwiają w tym tygodniu współpracę ze mną. Troszkę się poobijam w stosunku do tego co było w zeszłym tygodniu:)
Za to dzisiaj pierwszy dzień mojego obijania, chodź – poszedłem dziś do drugiego pokoju i popatrzyłem na mój rower stacjonarny i… przeszło mi przez myśl aby go dosiąść. Ja już taki głupek jestem, że jak mi się trochę poprawi, to od razu wydaje mi się, że mogę góry przenosić. Jednak się rozmyśliłem ale rower znów pojawił się w kręgu moich możliwości – to przecież dobrze.
Ola mi pożyczyła książkę pt. Argov Sherry - Dlaczego mężczyźni kochają zołzy. Już drugi raz ją czytam i świetnie się przy niej bawię. To niby ksiażka dla kobiet ale ja jako facet czytam ją i nieźle się bawię. Dobrze, że to nie jest lektura w szkole średniej bo faceci mieli by przechlapane.
Ta książka mnie wprowadziła w dobry nastrój i przypomniała o tym jakie miłe jest flirtowanie:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Będzie miło gdy się przedstawisz:-)