Nie byłbym sobą gdybym się nie zmierzył ze swoim rowerem do rehabilitacji. Pomimo tego, że rano mam do dupy nogi to udało mi się przejechać 1000 m w dwóch ratach. Wiem, wiem – cienias jestem!
Jak na człowieka który jeszcze 5 lat temu na prawdziwym rowerze potrafił zrobić 100 km to ten wynik jest totalna porażką.
Gdy z końcem czerwca wróciłem z miesięcznego pobytu w Dąbku na rehabilitacji to wówczas udało mi się zrobić bez większych problemów 2000 m w dwóch turach. Uważam, że nie jest źle jak na początek i jestem optymistą.
Obawiam się bym nie przesadził, żebym nie przeholował, dlatego chyba dam sobie dzisiaj już spokój z rowerem chodź w tej chwili wydaje się, że mógłbym jeszcze pokręcić.
Myślę, że trzeba będzie później trochę luźniej poćwiczyć:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Będzie miło gdy się przedstawisz:-)