Miałem przełożyć zrobienie wpisu na blogu na poniedziałek rano ale zmieniłem zdanie. Od ostatniego wpisu coś mi codziennie zakłócało zrobienie wpisu. To zakłócanie było bardzo przyjemne.
W piątek wpadł do mnie wieczorem Dżakub na pogaduchy. To była taka posiadówa przy piwie chodź on pił piwa, a ja sączyłem winko. Poplotkowaliśmy, pogadali o kobietach i takie tam męskie bleblanie.
Sobota od rana zapowiadała się intensywnie. Rano znów przyszedł Dżakub odebrać auto i pomóc mi wymienić baterie umywalkową i wannową. Ja robiłem za kierownika tych prac:).
Potem koło 13 przyszedł Tuta wraz z żoną i synem. Tuta wyglądał normalnie ale Anetka wręcz kwitnie. Jest na czym oko zawiesić! Nie wiem czym Tuta ją karmi:) albo co jej tak służy. Muszę go zapytać.
Wieczorem byłem umówiony z Tomkiem na basen. Nie anonsowałem o tym wcześniej, ponieważ już tyle razy to zapowiadałem i nic z tego nie wyszło, że nie chciałem zapeszać. Tym razem się udało i dotarliśmy na basen.
Wiele się w krakowskim aqua parku pozmieniało od mojej ostatniej wizyty. Wówczas jeszcze samodzielnie chodziłem, chodź z dużymi problemami. Dorobili jakieś murki, ponoć jest maszyna do robienia sztucznej fali, chodź mnie nie było dane jej zobaczyć, ponieważ dowiedziałem się o tym przy wyjściu z basenu.
Obiekt dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Na basen pojechałem wózkiem elektrycznym, a wiec nie za bardzo poręcznym i zgrabnym pojazdem. Mimo to nie miałem żadnych problemów. Do dyspozycji miałem osobną dużą przebieralnię. Na salę basenową wjechałem moim pojazdem, który zaparkowałem przy schodach. Zszedłem z wózka i powoli wszedłem do wody. Tomek przepakował pojazd aby nie przeszkadzał innym. W wodzie było super chodź spastyka nóg mi bardzo przeszkadzała. Na początku zacząłem delikatnie płynąć żabką, a potem na próbę crawlem. Moje nogi od dawna nie chcą się zginać wiec raczej je tylko wlokłem za sobą. Tomek chciał je zgiąć ale nie miał siły! To świadczy o tym jaka mnie silna spastyka złapała. Kazał mi się położyć na brzuchu, złapać sznurka od toru pływackiego, moje nogi założył sobie na barki i dopiero wówczas próbował mi zgiąć nogi i… mu się nie udało:( Nie miał tyle siły! Dopiero jak zgiął jedną, a potem drugą to wreszcie mnie odpuściło.
Po basenie Tomek wpadł do mnie do domu, zamówiliśmy pizze i przy piwku obejrzeliśmy film. Dobrze się czułem.
Relacje z niedzieli napiszę następnym razem bo już jestem zmęczony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Będzie miło gdy się przedstawisz:-)