wtorek, 27 lipca 2010

Wzloty i upadki.

Celinka po powrocie z sanatorium dostała rzutu choroby. Nie mogła się podnieść z łóżka. Jak do niej dzwoniłem po sowim powrocie z tego sanatorium to była strasznie załamana. Wiem i ją rozumiem w 100%. Załamała się bo tak dzielnie ćwiczyła w sanatorium, tak bardzo się starała, coraz lepiej jej się funkcjonowało, a po powrocie wszystko szlak trafiło. To jest jak misterne budowanie domku z kart i jeden niewłaściwy ruch przekreśla cały wcześniejszy wysiłek. Różnica polega na tym, że w jej sytuacji nie było jej winy. Ot, tak po prostu SM nie daje nam zapomnieć o sobie.Ostatnim razem była tak strasznie załamana, że poprosiłem Ele o telefon do naszej Celinki bo sam bym sobie nie poradził. Elcia jest od spraw beznadziejnych i jak widać poniżej udało jej się:)

Dzisiaj Celinka nie jest już załamana, od razu jak odebrała telefon to było słychać w jej głosie, że jest dużo lepiej, a i z tego co mówi to widzi że wraca do formy. Ciągle ćwiczy samodzielnie, codziennie po trosze i efekty widać. Celinka rozważa wizytę na turnusie rehabilitacyjnym Woli Batorskiej które są prowadzone przez Fundacja dla chorych na SM. Może jak Ona się zdecyduje to i ja w ramach rehabilitacji i miłego towarzystwa zdecydowałbym się na taki turnus. Na razie Celinka jeszcze nie podjęła decyzji więc i ja poczekam.
Na koniec rozmowy zapytała się czy to nie aby ja nasłałem na nią Ele? No i co miałem powiedzieć?

Najważniejsze, że Celinka znów jest taka jaka być powinna. Nie wiem co jej Ela powiedziała, ale pomogło – Elcia, wielkie dzięki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)