Kiedyś, dawno temu miałem przyjaciółkę. Wszyscy mówiliśmy na nią Fika. Bardzo często spotykaliśmy się. Albo ona dzwoniła do mnie bym zabrał psa na spacer albo ja dzwoniłem do niej, że wychodzę z psem na spacer. Oczywiście spotykaliśmy się też u niej w domu. Zdarzało mi się, że u niej nocowałem.
Ciągle musiałem słuchać "podpowiedzi" bym się za nią zabrał. Ciągle mówiłem wszystkim, że to tylko przyjaciółka ale wszyscy na około myśleli inaczej. To był taki okres w moim życiu, że przez 9 lat byłem sam. Nie miałem żadnej dziewczyny i nie chciałem jej mieć.
Faktem jest to, że od Fiki miałem wszystko czego mężczyzna może chcieć od kobiety prócz sexu. Do dziś spotykam ludzi którzy myślą, że ja i Fika byliśmy parą, a to nigdy nie miało miejsc. Ona przez tyle lat miała raz jednego chłopaka, potem drugiego ale ja nigdy nie aspirowałem do roli chłopka. Przyjaźń to przyjaźń, a sex by wszystko zepsuł. Tyle tytułem wstępu, trochę przydługawego.
Kiedyś będąc u Fiki zobaczyłem za szybą małe zdjęcie jej kuzynki - Ady. To było takie zdjęcie jak w legitymacji albo do dowodu osobistego. Zwykłe zdjęcie, a uroda tej dziewczyny, jej twarz mnie zakręciła. Jak wróciłem do domu to nie mogłem o niej przestać myśleć. To wszystko było dla mnie mega dziwne i zaskakujące tym bardziej, że jej nigdy nie widziałem w realu. Ja, który w tym czasie nie chciał mieć dziewczyny zadzwoniłem do Fiki by mi dała numer telefonu do Ady bo chce się z nią umówić. Fika nie chciała uwierzyć w to co mówię ale powiedziała, że zadzwoni do niej i się zapyta czy może mi dać numer itp. Cała ta komunikacja między dziewczynami trwała dwa tygodnie, a wówczas nie było jeszcze telefonów komórkowych. Przez te dwa tygodnie Ada siedziała mi w głowie. Strasznie mi to przeszkadzało bo ja nie chciałem mieć dziewczyny ale nie mogłem odpędzić od niej myśli. Była jak piosenka która się do mnie przykleiła i nie mogłem się od niej odczepić. Przez cały czas powtarzałem sobie: Nie pamiętasz jak się skończyło z ostatnią dziewczyną? Nie pamiętasz jak bardzo to bolało? Zazwyczaj to pomagało w przypadku innych dziewczyn. Gdy tylko sobie pomyślałem o poprzednim związku to od razu mi przechodziła ochota na amory, a z Ada to nie pomagało.
Któregoś dnia, rano się obudziłem i było spoko. Dopiero koło południa zorientowałem się, że jeszcze nie myślałem dziś o Adzie. Jak ja się ucieszyłem, że się pozbyłem tych myśli i że znów jestem sam i będę sam.
Chyba w weekend zdzwoniła do mnie Fika, że może dać mi numer telefonu do Ady i że ona chętnie się umówi, a ja na to, że już nie chcę tego numeru i nie chcę się już z nią umawiać. Fika była w szoku bo Adzie chyba nikt nie odmawiał nigdy.
![]() |
To właśnie Ada - rok 2000 :) |
Po jakimś czasie poznałem Adriannę osobiście. Była piękniejsza niż na zdjęciach ale ja już mięty do niej nie czułem. Byliśmy dobrymi znajomymi. Lubiłem z nią chodzić do Rynku, do knajp, na dyskoteki bo to rozrywkowa, fajna dziewczyna była no i uwielbiałem obserwować facetów, którzy odrywali wzrok od swoich kumpli, dziewczyn, narzeczonych czy żon. Jak Ada szła ul. Floriańska w Krakowie to wśród facetów, na ich twarzach pojawiał się błogostan. To była zbiorowa halucynacja, a ja uwielbiałem na to patrzyć.
Tak się życie potoczyło, że chłopakiem Ady został mój brat i w ten sposób widywałem ją znacznie częściej. Ada po jakimś czasie wyjechała do pracy do USA. Została tam i wszystko się rozpadło. Wiedziałem tylko, że ma tam własne życie. Ady nie widziałem i nie rozmawiałem z nią z 10 - 12 lat aż do wczoraj.
Wczoraj Ada napisała do mnie na Gadu-Gadu z loginu swojego Taty. Okazało się, że jest w Krakowie w odwiedziny ze swoim małym dzieckiem. Umówiliśmy się na spotkanie w środę. To będzie powód do wyjścia z domu tym bardziej, że chyba od miesiąc nie widziałem nieba w realu bo mi się nie chciało nigdzie wychodzić.
Będzie na prawdę fajnie znów ją zobaczyć.
Będzie na prawdę fajnie znów ją zobaczyć.
Oj, oj, Ada to nie wypada:)