Stwardnienie rozsiane - diagnoza której nie życzę nikomu. Chciałbym pokazać, że ta diagnoza nie oznacza iż życie się kończy. Pragnę pokazać innym, że to życie wciąż jest, chodź może trochę inne, może trudniejsze ale to nie koniec. Czy jestem czasami załamany? Często, ale potem się podnoszę i maszeruje dalej z podniesionym czołem i z uśmiechem na twarzy.

Jeśli chodź trochę ten blog będzie pomocny dla Was chorych oraz dla Waszych rodzin to będę szczęśliwy. To właśnie jedna z tych rzeczy która dodaje mi sił.

Wojciech Mrugalski

niedziela, 9 kwietnia 2017

Wróciłem z Dąbka

Przez ostatnie 5 tygodni byłem na rehabilitacji w Krajowym Ośrodku Mieszkalno - Rehabilitacyjnym dla Osób Chorych na Stwardnienie Rozsiane (SM) w Dąbku. Wróciłem do domu w sobotę, w prima aprils.

Nie było tym razem wielu moich znajomych ale poznałem nowych no i potrafię się nie nudzić sam ze sobą. Pobyt wspominam bardzo miło. W Dąbku są zazwyczaj organizowane różne imprezy ale nie mogłem się na nie wyrobić. A to tu ćwiczenia, a to u Eli mi zeszło, kawa przy sklepiku. Jeszcze tu mnie złapią na chwilę albo wstąpię w odwiedziny i czas leci. Jeszcze trzeba ogarniać telefon, prasówkę no i zleciało 5 tygodni. Przyjeżdżam do ludzi w aneksie telewizyjnym i jeszcze nic nie powiedziałem, nic nie zrobiłem, a już się uśmiechają. Mówili mi, że gdy się pojawiam to razem ze mną pojawia się słoneczko. Miło słyszeć takie rzeczy o sobie. Jedna z rehabilitantek mówiła na mnie, że jestem pieszczoch. Lubię ją i sam jestem w stosunku do niej uroczo, bez złych emocji lekko złośliwy. Tak samo traktuje tego pieszczocha. Nie bardzo wiem o co chodzi ale nie dałem jej satysfakcji i nie zapytałem.

8 marca, dyrekcja ośrodka składała życzenia wszystkim kobietą z okazji ich święta.  Tak się złożyło, że przy okazji dokumentacji i ja trafiłem na foto karty historii z Dąbka. Leżę na tym stole jak jakiś zwłok :)

Foto ze strony ośrodka
http://www.komrdabek.pl/galeria,art,215,dzien-kobiet-komr

Pocieszające jest też to, że mimo iż mi się pogorszyło od zeszłego roku to jednak nie za wiele. Mateusz, rehabilitant bardzo jest zadowolony z mojego stanu po powrocie. Może to dlatego, że postawiłem wszystko na wzmocnienie mięśni posturalnych. Niczym innym się nie zajmowałem.

Cały pobyt na rehabilitacji został opłacony ze środków przekazanych na moje subkont. Bardzo dziękuję wszystkim darczyńcom za pomoc. Jeśli ktoś jeszcze nie złożył swojej deklaracji PIT za 2016 rok, a chciałby mi pomóc to zapraszam oraz bardzo dziękuję.



niedziela, 22 stycznia 2017

Prośba o 1%

Walczę w ubikacji, w łazience o zachowanie godności, resztek szacunku do siebie. Walczę z moją mamą, która ma wbudowany gen służenia mi pomocą pomimo tego, że nie oczekuje tego, a nawet nie chcę.

Walczę na rehabilitacji. Krew mnie zalewa bo nie wiem o co i po co! Generalnie czuję się jak Syzyf dlatego głupio jest mi prosić ludzi o 1% z Waszego podatku na rehabilitację. Sam mam wątpliwości czy warto, czy to nie są wyrzucone pieniądze. Może komuś innemu bardziej by one pomogły? Takie mam myślenie.

Jeśli jednak Wy, drodzy darczyńcy zechcecie mnie obdarować, to nie będą mieć wyboru. Muszę wydać te pieniądze na rehabilitację bo innego wyjścia nie mam.

Dane do przekazania 1% podatku:
numer KRS 0000338878.
Koniecznie w rubryce „Cel szczegółowy” wpisz: Wojtek Mrugalski.

Bardzo dziękuję. 



piątek, 30 grudnia 2016

Lost On You


Ten utwór ostatnio mną zawładnął. Bardzo mi się podoba, wręcz mnie prześladuje. Kobieta śpiewa o tym jak bardzo i wiele poświęciła i "zainwestowała" w związek. W moim przypadku słuchając tego utworu nie mam odniesienia do swoich miłosnych perypetii. Raz mnie kobiety rzucały, raz ja byłem do tego zmuszony. Raz bardzo bolało rozstanie, innym razem czułem ulgę. Nie rozpaczam po utraconych miłościach bo doceniam, iż było mi dane. To wynika z mojego pozytywnego nastawienia. Czemu więc tak bardzo mi się podoba ten kawałek?

Wystarczy mieć na myśli życie. Nie chodzi o oddychanie i metabolizm ale o jego całokształt. Emocje, uczucia, samorealizacje, spontaniczność. Nie lubię się użalać nad sobą i swoim życiem. To nie leży w mojej naturze ale raczej stwierdzam fakty. Jeśli ktoś pomyślał, że jednak się użalam to zapewniam, że SM i to co ze mną zrobi mam już w dupie. Tylko dzięki temu nie zwariowałem.

Szczęśliwego Nowego 2017 roku.