Stwardnienie rozsiane - diagnoza której nie życzę nikomu. Chciałbym pokazać, że ta diagnoza nie oznacza iż życie się kończy. Pragnę pokazać innym, że to życie wciąż jest, chodź może trochę inne, może trudniejsze ale to nie koniec. Czy jestem czasami załamany? Często, ale potem się podnoszę i maszeruje dalej z podniesionym czołem i z uśmiechem na twarzy.

Jeśli chodź trochę ten blog będzie pomocny dla Was chorych oraz dla Waszych rodzin to będę szczęśliwy. To właśnie jedna z tych rzeczy która dodaje mi sił.

Wojciech Mrugalski

piątek, 11 listopada 2011

Impreza i esemowy kac

Wczoraj byliśmy na imprezie. Imprezka fajna, po 23 przenieśliśmy się do miasta na tańce. Do miasta dotarliśmy ale nie na balety bo jedna z naszych imprezowiczek nadużyła alkoholu. Mimo to było bardzo, bardzo fajnie chodź szkoda, że tak krótko.

Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że ta cała moja rehabilitacja to jakieś totalne gówno. Mój SM nie odpuszcza. Tylko Ola wierzy, że jeszcze nogi będę podnosił. Mnie jest coraz trudniej w to uwierzyć ponieważ ciągle, ciągle słabnę. Codziennie mam coraz większe trudności z chodzeniem, coraz gorzej i trudniej jest mi przekładać nogi i je podnosić. Wczoraj poszedłem z kijami nordic walking do pokoju mojej mamy w którym jest dywan by zamknąć okno i wiecie co? Nie dotarłem do okna ponieważ nie byłem wstanie przesuwać, podnosić, stawiać kroków. Jak bym miał nogi zabetonowane:(
Dzisiaj dużo ćwiczę i nic z tego nie ma, nawet nie ma o czym pisać na blogu bo nie mam o czym pisać. Przecież nie będę pisał ciągle o tym ile zrobiłem przysiadów albo innych powtórzeń, a na inne sprawy nie mam siły po całym dniu rehabilitacji.

Może powinienem i coraz bardziej skłaniam się właśnie w tym kierunku by zrezygnować z rehabilitacji, z marzeń, że może jeszcze będę mógł gdzieś pójść, nie daleko, o kulach czy kijach ale samodzielnie, że będę mógł zejść i wyjść po schodach i nie będę wykończony. Teraz życie ucieka mi przez palce albo SM, a ja pędzę lotem błyskawicy do wyra.

Może lepiej coś jeszcze zobaczyć, przeżyć, zanim i tak stanie się nieuniknione?

2 komentarze:

  1. Cześć Wojtuś!

    Nie dajmy się zwariować. Ty doskonale wiesz co to sm, jaka to choroba. Wiesz tez, że ćwiczyć trzeba, ale róbmy to z umiarem. Czytam i powiem, że jestem trochę przerażona, bo Twoje życie to jedna wielka rehabilitacja. Ile można? A sm zrobi i tak co będzie chciało.
    Każdy z nas robi co uważa za słuszne. Ale... powtarzam jeszcze raz...nie dajmy się zwariować.

    Całuski

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem też tego zdania i wiele razy Ci powtarzałam -z umiarem,z głową.Nie wolno dużo bo to nic nie daje.Przeciążysz mięśnie a spastyka będzie większa.Przy spastyce wykonywac trzeba ruchy bardzo wolno i naciągać mięśnie też nie do końca.Przede wszystkim spokój i wypoczynek,odpowiednia dieta.Pamiętaj mam 18 lat praktyki.Trudno czekamy na wyniki badań a są coraz bliżej i wiele leków już nawet w listopadzie odkryli lecz znowu nie ma tych dla nas.Miejmy nadzieję,że może juz wkrótce będą.Musimy w to wierzyć.Pozdrawiam gorąco ...

    OdpowiedzUsuń

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)