Stwardnienie rozsiane - diagnoza której nie życzę nikomu. Chciałbym pokazać, że ta diagnoza nie oznacza iż życie się kończy. Pragnę pokazać innym, że to życie wciąż jest, chodź może trochę inne, może trudniejsze ale to nie koniec. Czy jestem czasami załamany? Często, ale potem się podnoszę i maszeruje dalej z podniesionym czołem i z uśmiechem na twarzy.

Jeśli chodź trochę ten blog będzie pomocny dla Was chorych oraz dla Waszych rodzin to będę szczęśliwy. To właśnie jedna z tych rzeczy która dodaje mi sił.

Wojciech Mrugalski

wtorek, 29 listopada 2011

Zbliża się piątek:)

Coś mi się szykuje imprezka w piątek wieczorem. Będzie Ola no i wpadnie do mnie Iwona, moja sąsiadka. Obie się znają tak z widzenia. Dzięki mnie też o sobie trochę wiedzą ale jak się mijają u mnie przed blokiem to sobie Paniują i mówią dzień dobry! Jakie one obie oficjalne, a są przecież rówieśniczkami. Imprezka miała być w środę ale nie wszystkim pasuje bo niektórzy muszą jeszcze pracować do wieczora ale piątek jest chyba lepszym dniem na małe co nieco:)
Przegrałem ostatnio w zakładach z Olą trzy butelki Martini. Zakładałem się o facetów, o ich reakcje i się trzy razy pomyliłem. Ola mi mówi, że jestem jak dinozaur, a ja mówię, że z tymi facetami jest teraz bardzo ale to bardzo cieniutko. Faceci niewieścieją pod postacią metro seksualności. Nie to, że mam coś przeciwko dbaniu mężczyzny o swoje ciało – wręcz przeciwnie ale przy okazji takie przymioty dla faceta jak klasa, honor to dzisiaj jakieś enigmatyczne pojęcia. Z męskości zostało im tylko słowo – macho! bo to absorbuje inna część ciała którą wolą używać.
Nie powinienem podcinać gałęzi na której siedzę albo zachować solidarność plemników ale jakoś nie mogę. 

Tak czy siak, Ola stawia, moją krwawicę!!!! Ciekawe co się będzie działo, bo Ola to diabeł, straszny rozbójnik ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, a Iwona… coś mi się wydaje, że obie są ciche wody:)

Wart Pac pałaca, a pałac Paca:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)