Stwardnienie rozsiane - diagnoza której nie życzę nikomu. Chciałbym pokazać, że ta diagnoza nie oznacza iż życie się kończy. Pragnę pokazać innym, że to życie wciąż jest, chodź może trochę inne, może trudniejsze ale to nie koniec. Czy jestem czasami załamany? Często, ale potem się podnoszę i maszeruje dalej z podniesionym czołem i z uśmiechem na twarzy.

Jeśli chodź trochę ten blog będzie pomocny dla Was chorych oraz dla Waszych rodzin to będę szczęśliwy. To właśnie jedna z tych rzeczy która dodaje mi sił.

Wojciech Mrugalski

środa, 19 lutego 2014

Znów poza domem.

Dziś znów byłem u dentysty ale tym razem u chirurga. Miałem do wyrwania ósemkę – jeden z 4 zębów mądrości. Kolejność była wg rejestracji na miejscu. Rwałem kiedyś zęba ale to było dawno. Nie miałem z tym faktem jakiś traumatycznych wspomnień ale dzisiaj w poczekalni towarzyszył mi niepokój. Przede mną były dwie osoby.
Wchodzi pierwsza osoba. Była może z 10, max 15 min. i wychodzi. Wchodzi następna delikwentka i to samo. Hmmm… gość ma dobrą rękę do rwania. Teraz moja kolej. Najwięcej i najdłużej zajęło moje przesiadanie się z wózka na fotel i z powrotem. Lekarz znieczulił mi zęba, coś tam poszperał i po 30-40 sekundach mówi mi że już! Ekspresowo i bezbolesne rwanie. Jestem teraz głupszy o 25%:) 

Gdy wyszedłem z gabinetu i męczyłem się z ubraniem kurtki to podszedł do mnie młody facet i zaproponował mi swoją pomoc. Chwilkę z nim porozmawiałem. Okazało się, że opiekuje się w domu żoną, która właśnie skończyła radioterapię bo ma glejaka w 3 stadium i rokowania nie są najlepsze. To jedna z tych historii z cyklu rodzina, dzieci i całe życie przed tobą. W sierpniu zaczęło się od padaczki. Zrobiony tomogram i wykryli malutką zmianę. Później kilka miesięcy w kolejkach itp. itd. i w grudniu już wiadomo że nowotwór bardzo urósł i jest już nie wesoło. Gdyby jego żona została od razu leczona po diagnozie. Gdyby, gdyby, gdyby ale to Polska. Echhh... smutna historia. Chwilę z nim porozmawiałem. Facet ewidentnie potrzebował się wygadać. Cóż ja mu mogłem powiedzieć? Powiedziałem mu, że trzeba walczyć i wierzyć ale ja sam w te słowa nie wierzę. Już to kiedyś przerabiałem na własnej skórze, a teraz jestem listkiem na wietrze.

Po godzinie w galerii zgłodniałem. W toalecie wyciągnąłem gazę i wyrzuciłem. Trochę się przestraszyłem bo w ustach miałem niezła rzeźnie. Bałem się, że tak będzie dalej, a ja nie mam już czym tego zatamować. Wypłukałem usta wodą, przewietrzyłem by dostarczyć trochę tlenu do hemoglobiny we krwi by mogła skrzepnąć i po 10 min. było wszystko ok. Zjadłem jakieś badziewie z McDonalda, popiłem kawą i trzeba było się pakować do domu.

W drodze powrotnej wpadłem na pomysł by pojechać do fryzjera. Strasznie zarosłem podczas tego snu zimowego. Przyjechałem do fryzjerki. Nie obyło się bez cyrku z przesiadaniem się na normalny fotel. Udało się. Pani zapytała się mnie co i jak. Powiedziałem, że ma mnie ciut, ciut przystrzyc no i wyglądam jak bandyta:) Jestem zbyt krótko obstrzyżony.
Zawsze im mówię, że wole wyjść od fryzjera z dłuższymi włosami niż z za krótkimi. Przecież to powinno być w interesie fryzjera by mnie nie wygolić bo wówczas szybciej do nich powrócę. Mówię, proszę i jak grochem o ścianę. Gdybym był sprawny i zdrowy to już dawno bym ich mienił ale to nie takie proste. To jedyny fryzjer w okolicy do którego mogę bez problemu wjechać na wózku. Z drugiej strony czego się można spodziewać za 15 zł? Szkoda gadać. Włosy odrosną.

Na deser daje linka do SM Expressu. Jest fajny artykuł dotyczących spastyki i chodzenia. W 100% zgadzam się ze stwierdzeniem, że chodzenie zaczyna się od mięśni posturalnych. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)