We wtorek odwiedziła mnie w domu Ada. Już kiedyś się umawialiśmy, że przyjdzie do mnie pochwalić się swoim synem ale wówczas ja zawaliłem i do spotkania nie doszło. Tym razem się udało.
Syn Ady nie jest do niej podobny ale wygląda jak aniołek bo ma blond włosy i błękitne oczy. Małe dzieci wyglądają jak aniołki ale był małym, ślicznym... diabełkiem. Interesowało go wszystko, a najbardziej sprzęt audio, dekoder od kablówki i głośnik. Wielką frajdę sprawiało mu kręcenie gałkami i wciskaniem przycisków. Biedna Ada, musiała go pilnować bo zainteresował go głośnik, a nie chciałem by mi go uszkodził. Młodemu ten zakaz się bardzo nie podobał. Trochę posiedzieliśmy ale dzieci jak to dzieci, stał się śpiący i zaczął marudzić i mamusia musiała go zabrać na spacer i ululać.
Zabawne było to, że i on i ja byliśmy w podobnym stanie tzn. i ja i on chodzimy trzymając się ścian i mebli :) Różnica polega na tym, że on się rozwija, a ja uwsteczniam. No cóż, takie życie:)
A dzisiaj odwiedził mnie Tuta. Kupiłem ostatnio używany ekspres ciśnieniowy do kawy. Mieli, a potem parzy pyszną kawę. To taka kawa jak w knajpie. Był tylko na chwilę bo musiał jechać i odebrać żonę z pracy. Kawa była z ekspresu, a i odwiedziny były ekspresowe:)
![]() |
Mój nowy nabytek :) |
A na koniec zapraszam na spotkanie:)