Stwardnienie rozsiane - diagnoza której nie życzę nikomu. Chciałbym pokazać, że ta diagnoza nie oznacza iż życie się kończy. Pragnę pokazać innym, że to życie wciąż jest, chodź może trochę inne, może trudniejsze ale to nie koniec. Czy jestem czasami załamany? Często, ale potem się podnoszę i maszeruje dalej z podniesionym czołem i z uśmiechem na twarzy.

Jeśli chodź trochę ten blog będzie pomocny dla Was chorych oraz dla Waszych rodzin to będę szczęśliwy. To właśnie jedna z tych rzeczy która dodaje mi sił.

Wojciech Mrugalski

niedziela, 18 maja 2014

Cracovia Maraton

W sobotę miałem jechać na Wolę Batorską. Pogoda była tragiczna jak od kilku dni w małopolsce no i nie pojechałem. Byłem od rana wykończony i cały dzień siedziałem albo leżałem na kanapie.
Za to w niedzielę było zupełnie inaczej. W nocy spałem krótko bo zasiedziałem się, a rano wstałem taki rzeźki. O dziwo szybko się ogarnąłem i pojechałem na Cracovia Maaton bo brał w nim udział Tomek, mój przyjaciel i były rehabilitant. Dobiegł na metę z czasem 03:32:37 - congratulation!
W tym roku start i meta krakowskiego maratonu była na Rynku Głównym. Zwyciężył Kenijczyk Edwin Kirui który był najszybszy w 13. Cracovia Maraton. Na mecie uzyskał on czas 2:15:17.

Kenijczyk Edwin Kirui był najszybszy w 13. Cracovia Maraton.
Na mecie na krakowskim Rynku Głównym uzyskał on czas 2:15:17. 

Pogoda była dziwna.


Czarne chmury, a w tle kładka dla niepełnosprawnych:)

Sponsorzy, sponsorzy, sponsorzy.

Niektórzy kibicowali biernie:)




Można było kibicować i śledzić zmagania na telebimie.


30 metrów od mety.

W ogródku...

schronienie przed deszczem.


Zaczęło się od kawy.
Mieliśmy pewne trudności w odnalezieniu się ale udało się. Zaczęło się od kawy, a potem Tomek poczuł wilczy głód. Zjedliśmy, pogadali, posiedzieli i rozjechali się. Tomek wrócił do domu, a ja pojechałem do galerii Bonarka. Nie mogłem wrócić do domu gdyż moja mama była na działce i nie miał mnie kto wprowadzić do domu.

Galeria Bonarka City Center została otwarta w 2009 roku ale dopiero teraz do niej dotarłem. Jest ona gigantyczna. Nie wiem czy jeszcze jest ale była największą w Polsce. Nawet dla mnie, osoby zmotoryzowanej na wózku poruszanie się po niej ciągło się i ciągło. Kilka razy oczywiście przez przypadek wylądowałem w tym samym miejscu. Jak to się stało? Nie wiem. Gdybym miał zdrowe nogi to od chodzenia też by mi wchodziły do d... ze zmęczenia.
Nie jestem fanem galerii, nawet ich nie lubię ale mają one jedną podstawową zaletę. Są przyjazne i dostosowane do wózkowiczów takich jak ja.

Po dwóch godzinach opuściłem ten przybytek i wróciłem autobusem do domu. Jestem zmęczony moją całodzienną aktywnością ale cieszę się z tego dnia. Gdyby zawsze było jakoś tak "łatwo" ubrać się rano jak dziś to zapewne czyściej bym bywał, a tak... samo życie:)

To był dobry dzień bo coś się działo.



2 komentarze:

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)