Stwardnienie rozsiane - diagnoza której nie życzę nikomu. Chciałbym pokazać, że ta diagnoza nie oznacza iż życie się kończy. Pragnę pokazać innym, że to życie wciąż jest, chodź może trochę inne, może trudniejsze ale to nie koniec. Czy jestem czasami załamany? Często, ale potem się podnoszę i maszeruje dalej z podniesionym czołem i z uśmiechem na twarzy.

Jeśli chodź trochę ten blog będzie pomocny dla Was chorych oraz dla Waszych rodzin to będę szczęśliwy. To właśnie jedna z tych rzeczy która dodaje mi sił.

Wojciech Mrugalski

wtorek, 22 stycznia 2013

Pedałowanie

Rano poćwiczyłem przy drabinkach wg zaleceń Oli. Mam dużo robić ćwiczeń skrętnych. Dużo tzn. w moim wypadku starcza mi pary na jakieś 20 minut stania i ćwiczenia. Mam też ćwiczenia na materacu przy drabinkach i na piłce ale dziś ich nie robiłem.
Kilka dni temu w ramach testów zaprzestałem aplikowanie potasu, który ze mnie ucieka, licząc na to, że mam już jego nadmiar w organizmie i to może powodować trudności w tym co nazywam chodzeniem.
Śpieszę powiedzieć, że na pewno potas mi opadł, a kuśtykam tak samo. Jaki morał z tego? Ano taki, że wcale nie doszedłem do jakiś poziomów high. Poczekam jeszcze kilka dni i ponownie wrócę do zażywania tego pierwiastka bo na pewno kręcę się w stanach niskich. To chyba taka moja uroda.

Jak już mówiłem chodzi mi się słabo. Dziś wróciłem do roweru stacjonarnego. Kiedyś na nim jeździłem ale powodowało to u mnie wzrost spastyki więc zrezygnowałem. Trzeba coś działać i dalej próbować. Bez problemu i wysiłku przejechałem 1700 m w 10 min. To są czasy i dystansy takie same jakie robiłem przed przerwą rowerową. Na razie nogi są ok ale po południu przyjdzie Ola na rehabilitację i zobaczymy jak wówczas będę funkcjonować. Na razie robię przerwę.

Cudów nie oczekuję ale... zobaczymy jak będzie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Będzie miło gdy się przedstawisz:-)